Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2012

Hurtowo





Kilka moich ostatnich prac.
Sznur szydełkowy Union Jack. Koraliki Toho 15o, 15 koralików w rzędzie.





Wisior zrobiony haftem koralikowym. Bardzo spodobał mi się wzór na kamieniu, wygląda trochę jak drzewo.



I jeszcze kilka bransoletek szydełkowo - koralikowych.




Blogger po zmianie tradycyjnie już doprowadza mnie do szału. Zdjęcia przy zamieszczaniu skaczą mi po ekranie w sobie tylko wiadomym porządku :( . Nie umiem ich rozmieścić tak jakbym chciała.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających .

poniedziałek, 5 listopada 2012

Patchworkowy ukośnik



Moja najnowsza produkcja, sznur szydełkowy z patchworkowym wzorem. Koraliki Toho 15o, 15 koralików w rzędzie.






Kolejne dwa sznury robią się. Jednemu brakuje już tylko końcówek, które wyplatam własnoręcznie. Nie lubię końcówek wklejanych, niestety tych do mocowania drucikiem nie ma w takim rozmiarze.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Kolejny naszyjnik i kolejny ukośnik




Dawno niczego nowego nie pokazywałam, więc dziś znów dwie prace.
Kolejny naszyjnik zrobiony techniką haftu koralikowego z własnoręcznie zdekupażowanym kaboszonem.





I kolejny ukośnik, wykonany z koralików Toho 15 na 18 koralików w rzędzie. Tak jak poprzednio i tym razem końcówki uplotłam sama, bo nie mogłam znaleźć odpowiednich.




Pozdrawiam wszystkich zaglądających tutaj i dziękuję za miłe komentarze.

niedziela, 1 lipca 2012

Haftowany wisior i koralikowy grubasek



Odkąd blogger się zmienił, straciłam ochotę do zamieszczania nowych notek. Jakoś ten nowy blogger nie jet kompatybilny ze mną:)
Nie chciałabym jednak aby mój blog zmarł śmiercią naturalną, więc przełamuję tę niechęć.
Pokażę dwie nowe prace, z których jestem zadowolona.

Pierwsza to wisior wykonany techniką haftu koralikowego. To pierwszy mój wytwór w tej technice i myślę, ze jest całkiem udany. Kaboszon popełniłam sama , zdekupażowałam szklany kamyk.




Druga praca to sznur koralikowy. Użyłam koralików Toho 11. W rzędzie jest 15 koralików.
Ponieważ nie uznaję wklejanych końcówek, nie mogąc znaleźć odpowiedniej czapeczki wyplotłam końcówki sama.
Zrobienie takiego sznura jest dość mozolne, jednak efekt spodobał mi się na tyle, ze ten sznur na pewno nie będzie ostatnim.




  
 

Tu zbliżenie na wyplatane końcówki.



Było jeszcze jedno zdjęcie, ale w trakcie rozmieszczania na stronie zniknęło. Nie mam już zdrowia walczyć z tym paskudnym bloggerem :(

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i dziękuję za Wasze komentarze.
Dzięki Wam zbieram się w sobie i przełamując niechęć zamieszczam tu zdjęcia swoich prac :)





piątek, 1 czerwca 2012

Bransoletka gąsieniczka

Dawno mnie tu nie było i gdy dziś postanowiłam wreszcie coś napisać, bardzo zdziwił mnie nowy wygląd bloggera. I muszę stwierdzić, że na razie bardzo mi się to nie podoba. Piszę "na razie", bo być może się przyzwyczaję, jednak na dzień dzisiejszy gubię się we wszystkim.
Moja długa nieobecność  nie była spowodowana brakiem prac do pokazania, tylko znaną stałym bywalcom tego bloga, moją awersją do aparatu fotograficznego. W końcu jednak pokonałam niechęć i mogę dziś pokazać nową bransoletkę gąsieniczkę.
Do wykonania bransoletki zainspirowały mnie prace Weroniki z bloga "Koraliki tudzież". Na dzień dzisiejszy nie wiem jeszcze jak wstawić aktywny link do jej bloga, muszę lepiej zapoznać się z nowym bloggerem.
Bransoletka wykonana techniką szydełkową z koralików Knorr Prandell i kropelek Miyuki.




Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i bardzo dziękuję za Wasze komentarze.

piątek, 30 marca 2012

Bransoletki dla córki

Nie mam dziś natchnienia do pisania, więc będzie w telegraficznym skrócie.
Zmajstrowałam dla córki dwie bransoletki.

Jedną kolorową, patchworkową.



Drugą w kolorach flagi amerykańskiej.




Dziękuję wszystkim za miłe komentarze i pozdrawiam osoby, które tu zaglądają.

poniedziałek, 12 marca 2012

Kto zrobi za mnie zdjęcia?

Niestety, nikt za mnie zdjęć nie zrobi. Osoby, które częściej zaglądają na mojego bloga, wiedzą zapewne jak bardzo nie lubię robić zdjęć. Ta niechęć działa chyba w obie strony, bo zdjęcia też mnie nie lubią i wychodzą mi koszmarne.

Nie będę dłużej narzekać, chciałam tylko w jakiś sposób usprawiedliwić fakt, że niezbyt często dodaję tu nowy post. Bo jeśli chodzi o nowe prace, nie lenię się. Cały czas coś tam robię, tylko potem długo się zbieram, żeby to obfotografować.

Tutaj moja ostatnia bransoletka, sznur szydełkowy z koralików Knorr Prandell.
Szybko znalazła właścicielkę :)




Pozdrawiam wszystkich zaglądających tu i dziękuję za komentarze.

wtorek, 24 stycznia 2012

Kolejne bransoletki

Oto kolejna porcja bransoletek szydełkowych.
Na początek bransoletka odpowiednia na tę porę roku:)
Zrobiłam ją z koralików Knorr Prandell, przezroczystych oszronionych i błękitnych perłowych. Może nie widać tego dobrze na zdjęciu, ale jest ona z motywem gwiazdek. Dodałam też zawieszkę śnieżynkę.
Bransoletka ma 8 koralików w jednym okrążeniu i jest moją pierwszą z taką ilością koralików.
W porównaniu do bransoletek na 6 koralików ta jest o wiele sztywniejsza i jak dla mnie nieco za sztywna. Sznury na 8 koralików bardziej nadają się chyba na naszyjnik, niż na bransoletkę.



Ta bransoletka powstała z koralików hematytowych i opalizujących malinowych.
Szybko znalazła swój nowy dom :)




A tu wszystkie moje ostatnie wytwory . Jak widać na zdjęciach pokusiłam się o szydełkowe Cellini. Z kolei czerwona bransoletka okazała się mało fotogeniczna. Zrobiona jest z 6 różnych rodzajów koralików w odcieniach czerwieni.
Więcej zdjęć bransoletek znajduje się na moim blogu biżuteryjnym.



Mam jeszcze jedną bransoletkę, którą zrobiłam dla córki, ale nie zdążyłam zrobić jej zdjęć.
Chwilowo mam małą przerwę w dłubaniu szydełkowych sznurów, bo złamała mi się igła do nawlekania koralików i pewnie chwilę potrwa zanim zaopatrzę się w nową.

Dziękuję wszystkim za miłe komentarze pod poprzednim wpisem.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających.

czwartek, 5 stycznia 2012

I znów niebieska

Kolejna niebieska bransoletka, ostatnio jakoś prześladuje mnie ten kolor :)
Zrobiona na szydełku z koralików Knorr Prandell.
Kolory na zdjęciu troszkę dziwnie wyszły, aczkolwiek nie odbiegają za bardzo od oryginału.
Bransoletka znalazła już swoją Panią :)



Bardzo dziękuję Wam za miłe komentarze pod poprzednim wpisem, cieszę się, że Cellini się podoba. Nosiłam ją już i muszę przyznać, że ciekawie wygląda na człowieku. Może tego nie widać na zdjęciu, ale jest dość gruba.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających.

piątek, 16 grudnia 2011

Bransoletkuję sobie

Ostatnio mój czas przeznaczony na działalność artystyczną pochłaniają bransoletki, głównie te, które wykonuję w technice sznurów szydełkowych. Dzisiaj pokażę trzy nowości, chociaż skończyłam już kolejną, której jeszcze nie zdążyłam zrobić zdjęć.

Dwie z nich szybko znalazły nowy domek, a trzecią chyba zostawię sobie, bo mi się bardzo spodobała :)


To właśnie ta, która będzie chyba moja. Zrobiona głównie z matowych koralików Knorr Prandell.
Mam dwie letnie czerwone bluzki w białe groszki i myślę, że fajnie to będzie wyglądało w komplecie. Może dorobię sobie jeszcze sznur na szyję ( dziwnie to zabrzmiało :) ).



Ta również z koralików Knorr Prandell. Koraliki były przezroczyste, a kordonek cieniowany i dzięki temu wyszedł bardzo ciekawy efekt, co może nie do końca jest widoczne na zdjęciu. Bransoletka jest w kolorach fioletowym i różowym.
Ciężko się ją robiło, bo przy bezbarwnych koralikach, których prawie nie było widać, musiałam się bardzo skupić, aby poprawnie wbić szydełko.


A tę zrobiłam z moich koralikowych zapasów.



Muszę się jeszcze pochwalić, że po raz pierwszy zamówiłam koraliki Toho.
Najbardziej zadziwiły mnie 15, wiedziałam, że są małe, ale żeby aż tak ? :)

Pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Długo to trwało :)

Tak jak w tytule posta, długo to trwało, ale udało mi się skończyć.
Naszyjnik powstawał chyba ponad pół roku, albo dłużej.
Oczywiście nie robiłam go przez cały ten czas. Najpierw powstał jeden element, po pewnym czasie kolejny a po bardzo długim czasie sznur, gdyż nie miałam odpowiednich koralików i sporo czasu zajęło mi skompletowanie ich.

W tym miejscu będę zupełnie nieskromna i powiem, że jestem z niego bardzo zadowolona a nawet dumna.
Do wykonania go użyłam bardzo różnych technik. Jest tu i szydełko i plecionka i nawet troszkę haftu koralikowego.
Materiały z których został wykonany też są różnorodne. Jest kordonek, są metalizowane nici, drobne koraliki, szklane perełki i kaboszon z jakiegoś kamienia, niestety nie wiem jakiego.
Według mojej subiektywnej opinii, jest to najładniejsza rzecz, którą do tej pory zrobiłam, a przy tym cały pomysł naszyjnika jest mój własny. Oczywiście nie wymyśliłam tych wszystkich technik, ale je połączyłam na swój własny sposób.
Więcej zdjęć można obejrzeć na moim biżuteryjnym blogu.



Pozdrawiam wszystkich zaglądających na moje blogi.

niedziela, 23 października 2011

Dużo się dzieje

Tak jak w tytule, ostatnio sporo się u mnie dzieje. Nie jest to jednak związane z robótkami, tylko z występem Julii w Japonii. Po emisji programu w japońskiej telewizji do netu trafiły filmiki z jej występem i zrobiło się wokół tego spore zamieszanie :)
Najpierw informacja trafiła na stronę internetową Gazety Wyborczej, później zgłosiła się do nas telewizja z prośbą o wywiad. Julia będzie również w programie "Uwaga", najprawdopodobniej w listopadzie.
W związku z tym moje robótkowanie musiało zejść na drugi plan i nie mogę się pochwalić zbyt dużym dorobkiem. Udało mi się jednak dokończyć kilka prac, które już dość długo czekały na ostatnie szlify.

Na początek naszyjnik. Kwiatek wyplotłam latem, sznur też już dawno był gotowy, brakowało tylko końcówek. Kolor kwiatka nie jest moim ulubionym, ale akurat miałam na zbyciu trochę żółtych koralików, a sam kwiat miał być zrobiony na próbę. W efekcie powstało coś takiego.



Tutaj wisior, który już pokazywałam, doczekał się sznura.



Bransoletka szydełkowa, czarna w srebrzyste kropki. Wreszcie udało mi się kupić ładne końcówki, które łączę ze sznurem za pomocą drutu. Jakoś nie mogę przekonać się do wklejania.


I jeszcze zwyczajna bransoletka. Wykorzystałam kamyki, na które wcześniej nie miałam pomysłu. Wyszła trochę kwadratowa, ale nie przeszkadza mi to specjalnie.



I na koniec podaję link do filmiku z występem Julii. Niestety nie potrafię wstawić takiego jakby ekranu z You Tube :(
http://www.youtube.com/watch?v=wsgmWqqeZyM

Dziękuję za Wasze komentarze, pozdrawiam serdecznie.

środa, 22 czerwca 2011

Zebra

Jedną z moich ostatnich prac jest sznur szydełkowy ze wzorem zebry. Lubię robić sznury, chociaż nawlekanie setek koralików jest dość monotonne i wpływa na mnie usypiająco :)
Mimo, że wzór nie jest bardzo skomplikowany, udało mi się pomylić przy nawlekaniu i musiałam kawałek pruć. Poza tym koraliki made in China były okropnie nierówne i cały czas musiałam grzebać w nich jak kura pazurem i szukać w miarę równych sztuk, co znacznie spowolniło cykl produkcyjny.
Na szczęście już skończyłam i jestem w miarę zadowolona z mojej pracy. Udało mi się znaleźć całkiem fajne końcówki, co wcale nie jest takie proste (osoby robiące sznury dobrze wiedzą o czym mówię:) ) . Sznur bardzo fajnie wygląda na człowieku. Niestety nie dysponuję łabędzią szyją, którą mogłabym prezentować z dumą na zdjęciach, więc musicie uwierzyć mi na słowo.




Wzór spodobał mi się do tego stopnia, że aktualnie pracuję nad bransoletką do kompletu.
A na wykończenie czeka jeszcze jeden sznur, który właściwie jest już gotowy, tylko nie mogę do niego dostać odpowiednich końcówek w rozsądnej cenie. Ponieważ sznur jest złoto - brązowy, chciałabym aby i końcówki były złote lub miedziane.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających tutaj i życzę miłego długiego weekendu.

środa, 8 czerwca 2011

Letnia kolekcja.

Pogodę mamy prawdziwie letnią, więc i moje ostatnie wytwory są w takich klimatach.
Prościutkie, szydełkowe kolczyki w wesołych kolorach.
Mimo swej prostoty bardzo ładnie się prezentują w uszach i dwie pary szybko znalazły pana ( właściwie to panią :) ) .
Chyba jeszcze machnę kilka par w innych kolorach, tylko muszę pogrzebać w swoich zapasach i sprawdzić, czy mam odpowiednie koraliki na bazę.





Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających.

czwartek, 17 lutego 2011

Białe, czarne i czerwone

Ostatnio pracowałam nad nową serią szydełkowej biżuterii. Nie mam pojęcia dlaczego wybrałam akurat takie kolory. Może biały kojarzył mi się podświadomie z zimą, a czerwony, ciepły miał tę zimę przegonić :)

Zdjęcia jak zwykle niezbyt udane. Na żywo wisiory i broszka prezentują się lepiej.
Najbardziej zadowolona jestem z największego czarno-czerwonego wisiorka. Był dość pracochłonny, bo jest tu trochę haftu, trochę zszywania, którego nie cierpię, musiałam też ponawlekać trochę drobnych koralików.
Ponieważ w tworzeniu tego typu biżuterii nie mam jeszcze zbyt długiego stażu, często nie jestem w stanie przewidzieć, jaki będzie efekt końcowy. Tym razem byłam mile zaskoczona, bo nie miałam się do czego przyczepić, a zazwyczaj jestem bardzo krytyczna wobec swoich prac.

A oto moje twory.Więcej zdjęć można zobaczyć na moim blogu biżuteryjnym .








Pozdrawiam wszystkich odwiedzających, a zostawiającym komentarze serdecznie dziękuję.

wtorek, 8 lutego 2011

"Lubię" powtórki

To jedna z moich najnowszych prac. Zostałam poproszona o wykonanie kompletu. Miały być kolczyki i broszka lub zawieszka.

Kolczyki nie są nowością, bo ten wzór wykonałam już kiedyś. Jednak tak się spodobały, że mimo iż nie lubię się w pracach powtarzać, nie mogłam odmówić i zrobiłam je kolejny raz. Oczywiście za każdym razem staram się coś zmienić i jakieś drobne różnice muszę wprowadzić.

Zmieniłam za to sposób wykonania zawieszki. Kiedyś robiłam taką bardziej podobną do kolczyków z ozdobnymi dyndałkami. Niestety nie mam zdjęcia, bo po prostu zapomniałam zrobić :). Tym razem początkowo myślałam o broszce, ale później doszłam do wniosku, że zawieszka też będzie dobrze wyglądała.

Ogólnie jestem z tego kompletu zadowolona, ale mam nadzieję, że kolejnego nie będę już musiała robić :)







czwartek, 13 stycznia 2011

Bransoletka koralikowo - szydełkowa

Już od pewnego czasu przymierzałam się do zrobienia czegoś z drobnicy na szydełku. Ponieważ początkowe nawlekanie dużej ilości koralików na kordonek jest dość monotonne i pracochłonne, wybór padł na bransoletkę.

Pierwsza próba zakończyła się całkowitym fiaskiem, kompletnie nie umiałam tego wyszydełkować i co chwila prułam i robiłam od początku, coraz bardziej wściekła.
Samoocena mi spadła do zera, no bo jak to tak ? Ja nie umiem zrobić czegoś, co tak prosto wyglądało na filmie instruktażowym ?
Ostatecznie sprułam małego gniotka, zdjęłam koraliki z kordonka, co też zajęło trochę czasu i następnego dnia przystąpiłam do kolejnego podejścia.

Ponieważ domyśliłam się, gdzie tkwiły błędy, przy kolejnej pracy nie popełniłam ich i udało się :)
A żeby nie było za łyso, postanowiłam jeszcze upleść koralik. Tutaj też było trochę kombinowania, bo początkowo koralik miał być czarny. Niestety, nie dysponuję koralikami Toho, ani innymi japońskimi cudeńkami, więc kulka wyszła troszkę nierówno. Żeby tego nie było widać, ponaszywałam na nią różowe koraliki i teraz wygląda całkiem fajnie z tymi dzyndzelkami.





A takie wnioski nasunęły mi się przy szydełkowaniu:

1.Nie nawlekać koralików na czarną nitkę. Przy dobrze wykonanym sznurze nitki i tak nie widać,
a dla mnie szydełkowanie czarną nitką okazało się niewykonalne. Nic nie widziałam, bo czarny kolor się zlał i nie wiedziałam gdzie mam wbić szydełko.

2. Na początek najlepiej wziąć dwa kolory koralików i ponawlekać je naprzemiennie. Wyjdzie wzór spirali, a podczas pracy dokładnie wiadomo, gdzie wbijać szydełko i który koralik powinien być nad którym.

Pewnie bardziej doświadczonym osobom moje rady wydadzą się śmieszne, ale zapewniam, że na początku będą bardzo przydatne.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.

środa, 29 grudnia 2010

Biżuteria spożywcza :)

Przeglądając azjatyckie blogi, można znaleźć wiele przykładów biżuterii i maskotek szydełkowych w kształcie jedzenia. Zdarzają się szaliki, rękawiczki, torebki w kształcie, albo chociaż z motywem pizzy, frytek, lodów, babeczek.
Niektóre z jedzonek mają nawet oczy :) . Widziałam już truskawki, jajeczka i różne warzywka z oczkami.

Ponieważ moja córka lubi zabawną biżuterię i jest również wielką miłośniczką Japonii i wszystkiego co z Japonią związane, postanowiłam spróbować zrobić coś właśnie w takim stylu.
Muszę się przyznać, że mi również podoba się taka zabawna, nieco infantylna biżuteria i gdyby nie mój szacowny wiek, sama chętnie nosiłabym ją :)

I tak oto powstał lodzik i jajeczko. Jajeczko może nie do końca przypomina to, co przypominać miało, ale myślę, że lodzik jest całkiem całkiem. Jestem z siebie dumna, bo zrobiłam to bez żadnego rozpisanego wzoru, co w moim przypadku jest dużym wyczynem, bo jestem raczej odtwórcza. Chociaż z drugiej strony zauważyłam, że im więcej tworzę różnych prac, tym łatwiej wykombinować mi coś samej.

Zdjęcia niestety paskudne. Dlal ukazania wielkości biżu-jedzonek sfotografowałam wisiorki obok zapalniczki.




Gdyby ktoś miał wątpliwości, jest to malinowy lodzik z bitą śmietaną i wisienką :)


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga. Dziękuję za Wasze komentarze, które dodają mi motywacji do dalszej pracy.

piątek, 12 listopada 2010

Wszędzie króluje sutasz

Buszując ostatnio po artystycznych blogach i przeglądając robótkowe fora muszę stwierdzić jak w tytule. Wszędzie króluje sutasz, a właściwie biżuteria wykonana przy użyciu tego sznurka.
Jest ona bardzo pracochłonna i efektowna. Wydaje mi się również, że nie jest to technika, którą bardzo trudno opanować, bo już pierwsze prace kobitek są udane.

Jako niespokojny duch, poszukujący ciągle czegoś nowego, zastanawiałam się, czy nie przyłączyć się do drużyny sutażystek. Ponieważ jednak niespecjalnie lubię szyć, postanowiłam próbę zmierzenia się z tą techniką zostawić na później.

Chciałam jednak spróbować czegoś nowego, a że wire wraping odpadł w przedbiegach (technika cudna, tylko chyba nie na moje zdolności i wyobraźnię) pozostało mi tylko jedno.

Od pewnego już czasu podziwiałam szydełkową biżuterię Edery i inspirując się nią postanowiłam coś stworzyć. Sporo czasu zajęło mi rozpracowanie, jak to ugryźć. Nie wiem dlaczego ubzdurałam sobie, że złote lub srebrne części wykonane są z cienkiego drucika. Dość długo trwałam w takim przekonaniu, aż w końcu oglądając po raz kolejny jej prace, doznałam olśnienia.
I zrobiłam swoją biżuterię.






Zdaję sobie sprawę, że moja biżuteria nie umywa się do jej cudeniek. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że sama nie wiem, co o moich tworach mam myśleć.
Raz wydaje mi się bardzo nieskromnie, że są śliczne. Natomiast innym razem wydają mi się paskudne, bazarowe i straszliwie kiczowate. Ponieważ ostatnio przeważa u mnie to drugie przekonanie, postanowiłam wstrzymać się z dalszym powiększaniem kolekcji.
Pomysłów mam jeszcze trochę, ale po co robić coś, co być może jest okropne.

Dlatego mam wielką prośbę do osób odwiedzających mojego bloga.
Gdybyście mogli i gdyby Wam się chciało napisać tak szczerze, czy tego typu biżuteria Wam się podoba.
Ale najbardziej zależy mi właśnie na szczerości. Nie będzie mi przykro, jeśli Wasze oceny będą negatywne. Będę Wam wdzięczna, że uchroniliście mnie przed dalszą produkcją koszmarków i nie tracę czasu na głupoty.

Na koniec jeszcze zbliżenie jednych kolczyków. Więcej zdjęć można obejrzeć na moim biżuteryjnym blogu.


Pozdrawiam serdecznie moich wszystkich Gości.