Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plecionki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plecionki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 lutego 2013
Pierwszy donut
Mój pierwszy donut wypleciony dzięki pomocy Ani Nieśpiałowskiej . Powstał już kolejny, ale jeszcze nie posiada zawieszki, więc nie wziął udziału w sesji fotograficznej.
Zdjęcia są okropne, niestety lepszych nie potrafię zrobić :(
środa, 18 kwietnia 2012
Błękitny komplet
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Długo to trwało :)
Tak jak w tytule posta, długo to trwało, ale udało mi się skończyć.
Naszyjnik powstawał chyba ponad pół roku, albo dłużej.
Oczywiście nie robiłam go przez cały ten czas. Najpierw powstał jeden element, po pewnym czasie kolejny a po bardzo długim czasie sznur, gdyż nie miałam odpowiednich koralików i sporo czasu zajęło mi skompletowanie ich.
W tym miejscu będę zupełnie nieskromna i powiem, że jestem z niego bardzo zadowolona a nawet dumna.
Do wykonania go użyłam bardzo różnych technik. Jest tu i szydełko i plecionka i nawet troszkę haftu koralikowego.
Materiały z których został wykonany też są różnorodne. Jest kordonek, są metalizowane nici, drobne koraliki, szklane perełki i kaboszon z jakiegoś kamienia, niestety nie wiem jakiego.
Według mojej subiektywnej opinii, jest to najładniejsza rzecz, którą do tej pory zrobiłam, a przy tym cały pomysł naszyjnika jest mój własny. Oczywiście nie wymyśliłam tych wszystkich technik, ale je połączyłam na swój własny sposób.
Więcej zdjęć można obejrzeć na moim biżuteryjnym blogu.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających na moje blogi.
Naszyjnik powstawał chyba ponad pół roku, albo dłużej.
Oczywiście nie robiłam go przez cały ten czas. Najpierw powstał jeden element, po pewnym czasie kolejny a po bardzo długim czasie sznur, gdyż nie miałam odpowiednich koralików i sporo czasu zajęło mi skompletowanie ich.
W tym miejscu będę zupełnie nieskromna i powiem, że jestem z niego bardzo zadowolona a nawet dumna.
Do wykonania go użyłam bardzo różnych technik. Jest tu i szydełko i plecionka i nawet troszkę haftu koralikowego.
Materiały z których został wykonany też są różnorodne. Jest kordonek, są metalizowane nici, drobne koraliki, szklane perełki i kaboszon z jakiegoś kamienia, niestety nie wiem jakiego.
Według mojej subiektywnej opinii, jest to najładniejsza rzecz, którą do tej pory zrobiłam, a przy tym cały pomysł naszyjnika jest mój własny. Oczywiście nie wymyśliłam tych wszystkich technik, ale je połączyłam na swój własny sposób.
Więcej zdjęć można obejrzeć na moim biżuteryjnym blogu.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających na moje blogi.
niedziela, 23 października 2011
Dużo się dzieje
Tak jak w tytule, ostatnio sporo się u mnie dzieje. Nie jest to jednak związane z robótkami, tylko z występem Julii w Japonii. Po emisji programu w japońskiej telewizji do netu trafiły filmiki z jej występem i zrobiło się wokół tego spore zamieszanie :)
Najpierw informacja trafiła na stronę internetową Gazety Wyborczej, później zgłosiła się do nas telewizja z prośbą o wywiad. Julia będzie również w programie "Uwaga", najprawdopodobniej w listopadzie.
W związku z tym moje robótkowanie musiało zejść na drugi plan i nie mogę się pochwalić zbyt dużym dorobkiem. Udało mi się jednak dokończyć kilka prac, które już dość długo czekały na ostatnie szlify.
Na początek naszyjnik. Kwiatek wyplotłam latem, sznur też już dawno był gotowy, brakowało tylko końcówek. Kolor kwiatka nie jest moim ulubionym, ale akurat miałam na zbyciu trochę żółtych koralików, a sam kwiat miał być zrobiony na próbę. W efekcie powstało coś takiego.


Tutaj wisior, który już pokazywałam, doczekał się sznura.

Bransoletka szydełkowa, czarna w srebrzyste kropki. Wreszcie udało mi się kupić ładne końcówki, które łączę ze sznurem za pomocą drutu. Jakoś nie mogę przekonać się do wklejania.

I jeszcze zwyczajna bransoletka. Wykorzystałam kamyki, na które wcześniej nie miałam pomysłu. Wyszła trochę kwadratowa, ale nie przeszkadza mi to specjalnie.

I na koniec podaję link do filmiku z występem Julii. Niestety nie potrafię wstawić takiego jakby ekranu z You Tube :(
http://www.youtube.com/watch?v=wsgmWqqeZyM
Dziękuję za Wasze komentarze, pozdrawiam serdecznie.
Najpierw informacja trafiła na stronę internetową Gazety Wyborczej, później zgłosiła się do nas telewizja z prośbą o wywiad. Julia będzie również w programie "Uwaga", najprawdopodobniej w listopadzie.
W związku z tym moje robótkowanie musiało zejść na drugi plan i nie mogę się pochwalić zbyt dużym dorobkiem. Udało mi się jednak dokończyć kilka prac, które już dość długo czekały na ostatnie szlify.
Na początek naszyjnik. Kwiatek wyplotłam latem, sznur też już dawno był gotowy, brakowało tylko końcówek. Kolor kwiatka nie jest moim ulubionym, ale akurat miałam na zbyciu trochę żółtych koralików, a sam kwiat miał być zrobiony na próbę. W efekcie powstało coś takiego.


Tutaj wisior, który już pokazywałam, doczekał się sznura.

Bransoletka szydełkowa, czarna w srebrzyste kropki. Wreszcie udało mi się kupić ładne końcówki, które łączę ze sznurem za pomocą drutu. Jakoś nie mogę przekonać się do wklejania.

I jeszcze zwyczajna bransoletka. Wykorzystałam kamyki, na które wcześniej nie miałam pomysłu. Wyszła trochę kwadratowa, ale nie przeszkadza mi to specjalnie.

I na koniec podaję link do filmiku z występem Julii. Niestety nie potrafię wstawić takiego jakby ekranu z You Tube :(
http://www.youtube.com/watch?v=wsgmWqqeZyM
Dziękuję za Wasze komentarze, pozdrawiam serdecznie.
środa, 3 sierpnia 2011
Momo
Ostatnio trochę zaniedbałam swojego bloga. Rzadziej też zaglądałam na ulubione blogi.
Powodem tych zaniedbań jest nowy członek rodziny naszej rodziny, Momo.
Momo to młodziutka, 10 tygodniowa suczka w typie yorka. Imię jej jest dość popularne w Japonii. Po polsku momo to brzoskwinia :)
Oficjalnie jej panią jest moja córka, ale ponieważ ja głównie daję jej jeść, nietrudno domyślić się kogo bardziej się słucha :)
Początki naszego wspólnego życia były bardzo trudne. Momo bardzo chorowała i był już moment kiedy wydawało się, że ją stracimy :(
Na szczęście teraz jest już zdrowa i ładnie przybiera na wadze.
Ponieważ jest to nasz pierwszy pies, sporo czasu spędzam na dokształcaniu się na temat tych czworonogów. Cierpi na tym oczywiście moja "twórczość", bo mało teraz robię nowości, ewentualnie kończę pozaczynane prace.
Żeby jednak było coś robótkowego, pokażę wisior, który zrobiłam do szydełkowego sznura.
Sznur niestety jest niewykończony, gdyż nie mogę znaleźć odpowiednich końcówek.
Wisior jest trochę krzywy, ale dopiero uczę się jak oplatać kaboszony, więc uważam, że jak na moje skromne doświadczenie w tej dziedzinie, nie jest tak źle.

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się nadrobić zaległości robótkowo-blogowe.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i bardzo dziękuję za miłe komentarze.
Powodem tych zaniedbań jest nowy członek rodziny naszej rodziny, Momo.
Momo to młodziutka, 10 tygodniowa suczka w typie yorka. Imię jej jest dość popularne w Japonii. Po polsku momo to brzoskwinia :)Oficjalnie jej panią jest moja córka, ale ponieważ ja głównie daję jej jeść, nietrudno domyślić się kogo bardziej się słucha :)
Początki naszego wspólnego życia były bardzo trudne. Momo bardzo chorowała i był już moment kiedy wydawało się, że ją stracimy :(
Na szczęście teraz jest już zdrowa i ładnie przybiera na wadze.
Ponieważ jest to nasz pierwszy pies, sporo czasu spędzam na dokształcaniu się na temat tych czworonogów. Cierpi na tym oczywiście moja "twórczość", bo mało teraz robię nowości, ewentualnie kończę pozaczynane prace.
Żeby jednak było coś robótkowego, pokażę wisior, który zrobiłam do szydełkowego sznura.
Sznur niestety jest niewykończony, gdyż nie mogę znaleźć odpowiednich końcówek.
Wisior jest trochę krzywy, ale dopiero uczę się jak oplatać kaboszony, więc uważam, że jak na moje skromne doświadczenie w tej dziedzinie, nie jest tak źle.

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się nadrobić zaległości robótkowo-blogowe.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i bardzo dziękuję za miłe komentarze.
sobota, 4 grudnia 2010
Naszyjnik wiktoriański
Naszyjnik o takiej nazwie uplotłam według projektu z książki "100 projektów biżuterii z koralików". Wygląda całkiem efektownie, chociaż praca nad nim była dość nudna i monotonna. Popełniłam jeden drobniutki błąd, prawie niewidoczny, niestety z powodu mojego perfekcjonizmu, nie mogę go nie zauważyć i cały czas bije mnie po oczach.
Zostawię go sobie, tylko nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek go założę, bo na szyi prezentuje się dość elegancko, a ja ubieram się raczej sportowo.
Zostawię go sobie, tylko nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek go założę, bo na szyi prezentuje się dość elegancko, a ja ubieram się raczej sportowo.
wtorek, 30 listopada 2010
W ramach ćwiczeń
Przedstawiam efekt ostatnich ćwiczeń . Naszyjnik ma może niezbyt ciekawe kolory, ale akurat takie koraliki miałam pod ręką. Jak już kiedyś wspominałam, nie potrafię zrobić racjonalnie zakupów biżuteryjnych. Chciałabym mieć dużo różnych koralików i półfabrykatów i w efekcie zamawiam zbyt wiele różnorodnych rzeczy, za to w zbyt małych ilościach, bo na więcej brakuje budżetu :)
A później nic konkretnego z tego nie mogę zrobić, bo nie starcza koralików.
Próbuję z tym walczyć, ale nie bardzo mi to wychodzi :)

A później nic konkretnego z tego nie mogę zrobić, bo nie starcza koralików.
Próbuję z tym walczyć, ale nie bardzo mi to wychodzi :)

środa, 15 września 2010
I znów biżuteria :)
Dziś będzie w telegraficznym skrócie.
Drugi koralik do bransoletki z "pandorkami" . W planach jest jeszcze trzeci.


A ostatnio wzięło mnie na korale. Praca dość monotonna i męcząca oczy. Na dodatek jak za długo dziubię szydełkiem, to mi palec pęka do krwi i muszę na jakiś czas przerywać. Próbowałam robić z naparstkiem, ale się nie da :( .
Ale mimo tych przeciwności korale wychodzą tak fajnie, że muszę wypróbować kolejne zestawy kolorystyczne :)
Więcej zdjęć na moim blogu z biżuterią .
Drugi koralik do bransoletki z "pandorkami" . W planach jest jeszcze trzeci.


A ostatnio wzięło mnie na korale. Praca dość monotonna i męcząca oczy. Na dodatek jak za długo dziubię szydełkiem, to mi palec pęka do krwi i muszę na jakiś czas przerywać. Próbowałam robić z naparstkiem, ale się nie da :( .
Ale mimo tych przeciwności korale wychodzą tak fajnie, że muszę wypróbować kolejne zestawy kolorystyczne :)
Więcej zdjęć na moim blogu z biżuterią .
Subskrybuj:
Posty (Atom)




