Niektóre z jedzonek mają nawet oczy :) . Widziałam już truskawki, jajeczka i różne warzywka z oczkami.
Ponieważ moja córka lubi zabawną biżuterię i jest również wielką miłośniczką Japonii i wszystkiego co z Japonią związane, postanowiłam spróbować zrobić coś właśnie w takim stylu.
Muszę się przyznać, że mi również podoba się taka zabawna, nieco infantylna biżuteria i gdyby nie mój szacowny wiek, sama chętnie nosiłabym ją :)
I tak oto powstał lodzik i jajeczko. Jajeczko może nie do końca przypomina to, co przypominać miało, ale myślę, że lodzik jest całkiem całkiem. Jestem z siebie dumna, bo zrobiłam to bez żadnego rozpisanego wzoru, co w moim przypadku jest dużym wyczynem, bo jestem raczej odtwórcza. Chociaż z drugiej strony zauważyłam, że im więcej tworzę różnych prac, tym łatwiej wykombinować mi coś samej.
Zdjęcia niestety paskudne. Dlal ukazania wielkości biżu-jedzonek sfotografowałam wisiorki obok zapalniczki.



Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga. Dziękuję za Wasze komentarze, które dodają mi motywacji do dalszej pracy.
Lodzik pysznie wyszedł, nie wiem co masz do jajeczka, bo jest bardzo realistyczne, to białko tak się właśnie rozlewa na patelni i powiem Ci , że mimo mojego wieku tzw. stabilnej młodości, to odważyłabym się je założyć np. w lecie do wakacyjnego, niezobowiązujacego stroju. Autentycznie super Ci to wyszło i aż mnie korci,żeby popróbować.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Podziwiam Twoje samozaparcie - ja nie cierpię "dziubdziać" takich maleństw! Pozdrawiam i zapraszam na moje candy.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję Wam za dobre słowo .
OdpowiedzUsuńRoma, ja też wcale nie przepadam za dłubaniem takiej drobnicy, tym bardziej, że wzrok psuje mi się przy tym.
Coś jednak każe mi brać się za to, chyba sama chcę sobie udowodnić, że potrafię zrobić coś takiego. I mimo, że sama praca nie sprawia mi wielkiej przyjemności, to potem mam wielką satysfakcję, że się udało :)
o rany, jakie fajne!!! lód wymiata, a takie kolczyki... mniam... :)
OdpowiedzUsuń