Czasami jednak muszę się jakoś zmobilizować, bo skoro sama lubię oglądać zdjęcia na innych blogach, to u siebie też wypadałoby coś pokazać.
I właśnie jakiś czas temu się przemogłam i próbowałam nawet coś pokombinować, żeby zdjęcia były lepsze. Przygotowałam jasne i ciemne tło, bo chciałam zobaczyć, na którym biżutki będą się lepiej prezentowały.
Ponieważ prawa fizyki, optyki, tudzież inne pokrewne, są mi całkowicie obce, wyniki eksperymentu zadziwiły mnie. Zdjęcia robiłam w tym samym miejscu, z takimi samymi ustawieniami aparatu, a wyszły zupełnie inaczej. Myślałam, że tylko kolor tła będzie się różnił, gdyż faktycznie je zmieniałam, a nie kolor kamieni.
Żeby nie być gołosłownym, oto wyniki. Bransoletka z ametystami, którą sobie wydłubałam, na białym tle. Nie mam pojęcia, czemu te ametysty są tu takie brzydkie i bure. Pewnie jest na to
jakieś naukowe wytłumaczenie, ale niestety ja tej wiedzy zwyczajnie nie przyswajam.

A tu robiłam na czarnym kartonie. Kolor kamieni wyszedł bliższy oryginałowi, ale zdjęcie jest niezbyt ostre ( to pierwsze zresztą też).

Przy obydwu zdjęciach troszkę próbowałam pomajstrować, kombinowałam coś w programie do obróbki zdjęć, ale jak widać bez większych sukcesów.
Po moich próbach nadal nie umiem zrobić lepszych zdjęć i chyba nie zanosi się na to, abym się nauczyła.
Na koniec pokażę jeszcze kolczyki, które zrobiłam dla siebie.

I to by było na tyle.
Na swoją kolejkę do zdjęcia, czekają kolejne przedmioty, a ja czekam na natchnienie :(
Oj, przydałby się jakiś fotograf.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz