Chyba dam sobie spokój z tą nierówną walką i zdjęcia będą takie, jakie są.
Trochę się ostatnio bawię z plecionkami. Powoli mnie to wciąga, ale jest pewien problem. Koralikowa drobnica, którą dysponuję jest strasznie nierówna i w wyniku tego wychodzą straszne krzywulce.
Niestety, koraliki Toho, czy Miyuki, śliczne i równiutkie, są w tej chwili poza moim zasięgiem finansowym :(
Na początek naszyjnik z gwiazdek. Może jest troszkę infantylny, ale na szyi prezentuje się całkiem fajnie i pasuje mi do sukienki, która jest w identycznym kolorze. Gwiazdki są trochę krzywe przez te nierówne koraliki. Gdy je uplotłam zastanawiałam się, czy opłaca się z nich w ogóle coś robić, ale dokończyłam dzieło. W rezultacie na żywo nie wygląda tak źle.


A to komplecik z kuleczkami uplecionymi z perełek z odzysku. Nawet mi się podoba, tylko nie wiem do czego będę go nosić, bo ubieram się raczej na sportowo, a on mi jakiś taki elegancki wyszedł.


To już nie plecionki, tylko srebrne kolczyki. Ponieważ srebro nie jest tanie i nie dysponuję zbyt imponującą kolekcją półfabrykatów, mam jakieś opory wewnętrzne przed pracą z nim. Normalnie boję się, że coś zniszczę, więc zanim wreszcie zbiorę się na odwagę, musi minąć dłuższy czas. Bardzo lubię ametysty i chciałam zrobić sobie kolczyki do bransoletki z poprzedniego wpisu, więc w końcu zebrałam się w sobie i zrobiłam. Nic nie popsułam i z efektu jestem zadowolona:)

Śliczne kompleciki, ten z perełkami myślę, że będzie pasował do wszystkiego, nawet do sportowego ubioru kolczyki będą napewno pasowały.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Anka