Niestety, miałam sporo problemów z wywierceniem dziurki w butelce (właściwie to mąż miał te problemy :) ). Szklarz też nie chciał się podjąć tego zadania.
W końcu mąż dobrał odpowiednie wiertło i stałam się szczęśliwą posiadaczką czterech dziurawych butelek.
Pierwszą podstawę lampki ozdobiłam techniką print room. Nie udało mi się jednak dobrać odpowiedniego abażura, więc butelka stoi odstawiona na półkę i pokrywa się kurzem. Oczywiście jak znajdę abażur, to ją dokończę.
Drugą butelkę postanowiłam ozdobić tak, aby pasowała do posiadanego przeze mnie abażura i w ten sposób powstała moja pierwsza lampka.
Co najważniejsze, lampka działa :)
Być może kiedyś ozdobię dół abażura koronką, ale na razie zostanie tak jak jest.
W rzeczywistości kolor lampki i abażura są bardziej dopasowane, nie jest on taki biały, jak na zdjęciu.
P.S. Po przeczytaniu powyższego wpisu stwierdziłam, że znacznie nadużyłam słowa "abażur".
Niestety nie umiałam znaleźć niczego innego w zastępstwie, bo abażur to przecież nie jest klosz.
Może ktoś zna jakieś inne słowo, którym można nazwać ten przedmiot ?



Serwus Kasiu. Zrobiłaś bardzo ładną lampeczkę. No i mąż się spisał/ jakiego użył wiertła. Pozdrawiam już prawie świątecznie
OdpowiedzUsuńTeresa
Teresko, nie znam się dokładnie na wiertłach, ale to było specjalne wiertło do szkła, Polecili mu takie w jakimś markecie budowlanym.
OdpowiedzUsuńI w czasie pracy trzeba dookoła miejsca, w którym się wierci zrobić wałeczek z plasteliny i wlać w to miejsce troszkę wody.
Pozdrawiam
Kasia Fellixa