piątek, 13 listopada 2009

Bombka po przejściach

Nareszcie udało mi się zrobić trochę lepsze zdjęcia bombki po przejściach.Trochę lepsze nie oznacza wcale, że one są dobre. Wręcz przeciwnie, modelka wyszła jakaś taka chropowata, co nie ma miejsca w rzeczywistości. Ma na sobie niezliczoną ilość warstw lakieru i pięknie się błyszczy.
A dlaczego jest po przejściach? Oto jej historia.

Jak już wspominałam, miała wisieć na zeszłorocznej choince. Była już prawie gotowa, ale postanowiłam położyć na niej jeszcze krackle dwuskładnikowy. Teraz nie bardzo już pamiętam co się wtedy stało. Krak ładnie popękał, ale chyba coś pochrzaniłam z lakierowaniem sprayem, w każdym razie bombka trafiła pod kran w celu zmycia kraka. Niestety jak zaczęłam zmywać, to zaczął też odłazić lakier, który był pod krakiem i z jednej strony zmył się obrazek..
Postanowiłam uratować motyw z większymi aniołkami, bo strasznie mi się podobał. Ten motyw niby jest dostępny, bo to papier To Do, ale ja miałam miniaturkę, którą dostałam kiedyś w sklepie, jako próbkę tych papierów i w tym rozmiarze aniołki te nie są osiągalne. Ratowałam je więc jak mogłam. Motyw z drugiej strony bombki poszedł na straty, ale ten był do zdobycia, więc nie żałowałam.

Po kąpieli bombka przedstawiała widok żałosny. Z jednej strony obdarta do żywego z drugiej zaś uratowane aniołki pokryte warstwą lakieru, który kończył się poszarpanymi brzegami. Dodam jeszcze, że wystawał chyba z pół milimetra, albo nawet lepiej, ponad powierzchnię.
Mimo tego podjęłam się reanimacji. Domalowałam obdartą farbę, nakleiłam nowy motyw z tyłu bombki i zaczęłam lakierować. Postanowiłam sobie, że polakieruję nawet ze sto razy albo i więcej, choćbym miała lakierować cały rok. Chciałam, żeby zniknął mi wystający brzeg lakieru na uratowanych aniołkach. Niestety, tak zupełnie nie udało się tego ukryć, bo mimo, że w dotyku powierzchnia była gładziutka, to jednak miejsce, gdzie łączy się stary lakier z nowym było trochę widoczne. Porobiłam więc kropki konturówką i ostateczny efekt jest całkiem niezły, bombka wygląda na starą i nawet mi się podoba. Dodam jeszcze, że farbę mieszałam z medium perłowym.

A oto ona, we własnej osobie, chociaż zdjęcia nie oddają jej uroku. Bardzo przepraszam za aranżację całości a właściwie jej brak:) Chyba nigdy nie nauczę się robić dobrych zdjęć i przyzwoicie ich obrabiać.

2 komentarze:

  1. śliczna!!!! całe szczęście, że udało Ci się ją uratować. Warto było :)

    OdpowiedzUsuń